Jeśli kliknąłeś/kliknęłaś w ten wpis, żeby poznać prawdę o sobie, to dobrze trafiłeś/aś. Uspokoję Cię od razu: mimo że mogę w ogóle Cię nie znać, to prawda o Tobie jest taka, że nie jesteś ani tchórzem, ani leniem. Te słowa działają na mnie jak płachta na byka, dlatego w moim słowniku w ogóle nie funkcjonują i Tobie też radzę je usunąć, ponieważ są zupełnie zbędne, a wręcz szkodliwe. Zdziwiony? Czytaj dalej.

Geneza słów

Leniwy «niechętnie pracujący, unikający wszelkiego wysiłku»

Tchórz pogard. «człowiek łatwo ulegający uczuciu strachu»

(Słownik języka polskiego PWN)

Wpis odnoszę do tych dwóch wyrazów, bo mają wiele wspólnego: oba kryją w sobie rezygnację z działań i postawę unikającą. Choć bardziej skupię się na lenistwie, która jest częściej nadużywana w języku. Wierzę, że trzeba mieć w sobie niemałą wrażliwość, aby w ogóle dostrzec głęboko szkodliwy aspekt tychże słów, szczególnie gdy są używane wobec dzieci. Myślisz sobie, że to są tylko niewinne słowa, a ja się tylko czepiam? Twierdzę jednak, że język odzwierciedla nasze podejście i kształtuje rzeczywistość, zatem słowa mają znaczenie.

Co tak naprawdę te słowa w sobie kryją i dlaczego czuję do nich taką niechęć?

Mówiąc, że ktoś jest leniwy, zakładamy, że nie robi czegoś, czym powinien zająć się w konkretnym czasie. Czyli ktoś daje sobie prawo decydować o rodzaju Twojej aktywności i czasie, kiedy powinieneś się tym zająć, mimo że może w ogóle Cię nie znać i nie wiedzieć, jakie są Twoje potrzeby. Można powiedzieć, że leniwymi są określani ludzie – dzieci i dorośli – którzy nie spełniają czyjejś wizji na życie. Trochę to niedorzeczne, prawda? Nie każdy musi pracować, bezdomni też są szczęśliwi na swój sposób. Nie każdy musi uczyć się tego, czego oczekują od niego rodzice lub szkoła. Natomiast każdy ma prawo żyć według swoich wartości, pod warunkiem, że nie krzywdzi innych.

A tchórz? Tchórzem jesteś wtedy, gdy boisz się, mimo że nie powinieneś, czyli gdy ktoś odbiera Ci prawo do lęków i obwinia Cię o to, że nie jesteś w stanie pokonać tych emocji lub działać wbrew nim. Dodatkowo to słowo zawiera w sobie dużo pogardy.

Niektórzy myślą, że nazywając kogoś leniem czy tchórzem, podziałają na tę osobę motywująco: delikwent zrozumie swój błąd, poczuje do siebie odrazę za bycie nierobem czy dezerterem i zapragnie się zmienić. Na szczęście badacze człowieka już odkryli, że motywowanie przez krytykę nie działa na dłuższą metę, a osoby inteligentne emocjonalnie stosują jedynie pozytywne komunikaty motywacyjne, jak np. chwalenie.

Prawda o „leniach” i „tchórzach”

Chciałabym oprzeć swoje dalsze rozważania na trzech punktach-cytatach.

1. „Słowo leniwy to prostackie określenie. Kryje się za tym coś więcej, np. obawa. Człowiek przecież ma naturalną potrzebę aktywności, nie zawsze jednak w dziedzinie, w której powinniśmy” (Mieczysław Wojciechowski, psycholog).

Leniwy czy tchórz mają jednoznacznie negatywny wydźwięk. Kryją w sobie ogromną ilość surowego osądu, z którą jakby już nie dało się dyskutować. Posługiwanie się nimi może świadczyć o nikłej wiedzy na temat sposobu funkcjonowania psychiki człowieka i tego, co nim kieruje. Określenia leń czy tchórz tak naprawdę określają postawę, która niejako mówi: człowiek działający jest dobry, a nieaktywny – zły. To wyjątkowo uproszczone myślenie, która nie bierze pod uwagę, że ludźmi kieruje cała masa skomplikowanych mechanizmów i procesów, a jednoznaczne oceny czyichś motywów czy intencji świadczą o płytkości umysłu oceniającego.

Najbardziej mnie denerwuje fakt, gdy te słowa są używane wobec ludzi w sposób tak bezrefleksyjny i prymitywny, na zasadzie: widzę, że ktoś czegoś nie robi, to od razu sobie myślę: „Po prostu stchórzył”, „Ale się leni”. Może istnieć tysiąc powodów, dla którego nie podejmujemy się danej aktywności lub zadania, najczęściej wiąże się to z jakąś obawą, lękiem, że nie sprostamy, perfekcjonizmem, presją, np. zewnętrzną. Albo po prostu nie chcemy tego zrobić. Gdyby za każdym razem zastanowić się przez kilka minut, co się kryje np. za twierdzeniem „nie chce mi się”, to moglibyśmy odkryć tam cały szereg przyczyn i ukrytych potrzeb.

2. Jeśli ktoś myśli, że jest za leniwy, żeby cos zmienić, to znaczy, że jest nie gotowy (Joanna Femiak, coach)  

len czy tchorz

Każdy ma swój czas na rozwój i dojrzałość. Nie popędzajmy nikogo, ponieważ to działa zniechęcająco. Przymus zawsze tworzy blokadę. Ktoś może nie być na coś gotowy do końca życia. Po prostu. Trudno. Jego życie i ewentualnie jego strata.

Nieraz słyszę, jak ludzie oceniają siebie surowo: jestem za leniwy, żeby schudnąć, nauczyć się nowego języka albo zmienić swoje szkodliwe nawyki… A może po prostu nie masz odpowiedniej motywacji, może ta sprawa nie jest wcale tak ważna dla Ciebie, a Ty tylko próbujesz wymusić na sobie coś, do czego nie jesteś do końca przekonany lub przygotowany mentalnie akurat w tym momencie swojego życia. Nawet jeśli rozumowo wiesz, że to byłoby dla Ciebie dobre, Twoje emocje mogą czuć niezgodę i sabotować Twoje starania. Może szczerze chciałbyś zacząć coś robić, ale nie jesteś gotowy na regularny wysiłek z tym związany. Należy wtedy odpuścić i wrócić za jakiś czas. To się nazywa życzliwe i mądre traktowanie siebie, żadne lenistwo czy tchórzostwo.

3. „Jeśli ktoś chce leniuchować, musi być coś, od czego musi się zrelaksować. Inaczej by się tak nie zachowywał, życie jest na to zbyt pasjonujące” (Zoe Readhead, dyrektor szkoły Summerhill).

Powyższy cytat jest dokładną odwrotnością wierszyka dla dzieci Leń Jana Brzechwy . Nigdy wcześniej nie miałam okazji się z nim zapoznać, ponieważ pierwsze lata podstawówki nie spędziłam w Polsce. Z okazji pisania tego tekstu znalazłam go w Internecie. Dla mnie to było odkrycie. I powiem Wam, że wiersz mnie przeraził! Chodziłam po domu i nie mogłabym uwierzyć, że jakiś człowiek napisał taki okropny wierszyk dla dzieci, a szkoła nie widzi problemu, żeby go uczyć i spopularyzować, myśląc, że jest taki słodki i niewinny… Coś paskudnego!

Leń 
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
„O, wypraszam to sobie!
Jak to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał?
A kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze?
O — o! Proszę!”
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
„Przepraszam! A tranu nie piłem?
A uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika?
A nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc?
To wszystko nazywa się nic?”
Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.
Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział „dzień dobry”, bo z tym za dużo roboty,
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację — tylko ustami mlasnął,
Miał położyć się — nie zdążył — zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.

 

„Nic nie robi cały dzień” – nic jedynie w oczach zniszczonego dorosłego. A co ma robić dziecko cały dzień? Bawić się! Co zresztą robił bohater wierszyka. Dla dzieci zabawa to najlepsza nauka. Wielu dorosłych wierzy i wmawia swoim dzieciom, że tylko konkretne działania i zadania mają wartość, a odpoczynek czy nuda jest marnotrawieniem czasu i oznaką… lenistwa. Cóż za oszustwo i głupota jednocześnie! Jeśli kiedykolwiek będziecie chcieli pokazać swoim dzieciom ten wierszyk, to proszę, róbcie to tylko po to, by się z niego razem pośmiać, nigdy na serio.

Może teraz sobie pomyślisz: „No tak, ale dorosłym nie wolno się lenić i tylko bawić, musimy coś robić”. Jasne. Wypoczęci i szczęśliwi ludzie zawsze chcą coś robić. To naturalne, gdy po pracy chcesz odpocząć. To nie jest dziwne, gdy po 12 latach obowiązkowej szkoły nie masz ochoty już niczego więcej nauczyć się w świecie (to akurat o mnie). To normalne, gdy w wakacyjne słoneczne dni masz ochotę tylko leżeć na trawie cały dzień lub grać bez przerwy na komputerze. I nie bój się, przyjdzie ochota na to magiczne działanie, gdy dasz sobie prawo rzucić wszystkie obowiązki i naprawdę odpoczniesz. Znam ludzi, którzy muszą odetchnąć od czegoś nawet latami, bo tak bardzo to robienie ich wykończyło i pozbawiło energii.

Nie ocenialibyśmy innych jako leniwych lub tchórzów, gdybyśmy przede wszystkim sobie dali prawo do bycia gotowym lub niegotowym na coś, do chcenia lub niechcenia.

podpis-sygnatura

PS Uknułam sobie termin „dzień lenia”, który używam pieszczotliwie wobec siebie w dniach, w których nie mam ochoty zajmować się niczym poważnym, chodzę cały dzień w piżamie rozlazła, beztroska, marzycielska… Ach!