Hierarchia potrzeb Abrahama Maslowa, którą uważam za najtrafniejszą, określa potrzeby ludzi dorosłych. Jakiś czas temu, eksplorując swoje zainteresowanie psychologią, natknęłam się na nowy model potrzeb. Autorem podstawowych potrzeb dziecka jest Jeffrey Young, amerykański psycholog, twórca terapii schematu, mojego ulubionego podejścia psychoterapeutycznego, która integruje nurt poznawczo-behawioralny, psychodynamiczny i Gestalt. Napiszę o tej terapii więcej innym razem.

Jeffrey nie używa piramidy do określenia potrzeb dziecka, jedynie bezpieczeństwo określa jako fundamentalną, tworzącą punkt centralny. Ale ponieważ dzieci niewiele się różnią od dorosłych, to po dokładnym przeanalizowaniu stwierdziłam, że potrzeb dziecka Jeffreya również da się zhierarchizować, co więcej – że tak naprawdę odpowiadają piramidzie Maslowa.

Jeśli myślisz, że wyrosłeś z dzieciństwa i ta wiedza jest dla Ciebie już nieaktualna, to nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz. Nie pasjonowałabym się tak bardzo potrzebami dzieci i ich psychologią, gdyby nasze dorosłe życie mogło istnieć bez jakichkolwiek powiązań z dzieciństwem. Rzuć okiem, czego Ci kiedyś brakowało i przyjmij, że rozwiązaniem Twoich problemów jest zrozumienie i samodzielne zaspokajanie tychże potrzeb.

Pisząc ten artykuł, korzystałam z książki „Program zmiany sposobu życia” Jeffrey Young’a (po ang. Reinventing your life). Jest to świetne i kompletne narzędzie do zrozumienia swoich wczesnych, nabytych, nieadaptacyjnych zachowań i do poradzenia sobie z nimi w samodzielnej pracy.

Podstawowe potrzeby dziecka według Jeffrey E. Young’a

  1. Potrzeba bezpieczeństwa
  2. Potrzeba kontaktu z innymi (więzi)
  3. Potrzeba autonomii
  4. Potrzeba poczucia własnej wartości
  5. Potrzeba autoekspresji
  6. Potrzeba realnych ograniczeń

Rzecz jasna, nie ma perfekcyjnych rodzin ani rodziców. Jednak bycie wystarczająco dobrym rodzicem może być w zasięgu każdego. Wydawałoby się, że trzeba się mocno postarać, żeby skrzywdzić własne dzieci, bo przecież każdy rodzic chce dobrze… Jasne, jest spora różnica między chcieć dobrze, a robić dobrze. Nawet jeśli rodzice nie sprawdzili się w pełni w swojej roli, zbawienna może się okazać inna dorosła osoba, która szczerze troszczyła się o nas. Z moich obserwacji wynika, że niestety większość z nas ma jakieś schematy – Jeffrey to nazywa „życiowymi pułapkami”, a cała mroczna tajemnica polega na tym, że przekazujmy je automatycznie swoim dzieciom – bo nie pracujemy nad sobą. Właśnie dlatego ten wpis dotyczy też Ciebie: byś zrekompensował swoje straty i nie skrzywdził własnych dzieci (jeśli masz lub kiedyś planujesz).

1. Potrzeba bezpieczeństwa

To najważniejsza potrzeba dziecka, która pojawia się zaraz po urodzeniu i jest dla niego kwestią życia i śmierci: W bezpiecznym domu rodzice są zawsze dostępni, fizycznie i psychicznie. Nikt nie jest źle traktowany” (Jeffrey Young). Stabilne otoczenie jest tu kluczowe. Jeśli któreś z rodziców zostawia dziecko – leżenie w szpitalu, rozwód lub śmierć – pozostawia to trwały ślad na psychice dziecka. Przemoc, nadużycie, kłamstwa, manipulacje, niekoniecznie w stosunku do nas, również nie sprzyjają bezpieczeństwu. Dostępność fizyczna nie wystarczy, by zapewnić dziecku ochronę. Wielu z nas dorastało w świecie, gdzie oboje rodzice byli obecni, a jednak brakowało w domu poczucia bezpieczeństwa. To m. in. dlatego, że co najmniej jedno z rodziców było niedostępne lub niestabilne emocjonalnie. Dziecko potrzebuje mieć poczucie, że cokolwiek się wydarzy w jego życiu, ma zawsze do kogo się zwrócić. Aby być zrelaksowane i ufne wobec najbliższych, potrzebuje miłości, szacunku, wsparcia i stałej opieki.

6 potrzeb dzieck

2. Potrzeba kontaktu z innymi

Ta potrzeba odpowiada w piramidzie Maslowa potrzebie przynależności. Jeffrey Young dzieli tę potrzebę na trzy sfery: troski, empatii i opieki. Wystarczy jedna osoba  w życiu dziecka, która zapewni prawdziwą miłość, czułość, zainteresowanie, zrozumienie i swój czas. Trudno też wyobrazić sobie szczęśliwe dziecko, które rzadko jest przytulane i całowane przez rodziców.

W pierwszych miesiącach życia to najczęściej matka stanowi centrum dziecięcego świata. Mama może nie pracować i spędzać całe dnie z dzieckiem, ale pozostawać emocjonalnie niedostępna i zimna, zajęta swoimi sprawami lub znudzona życiem: „Empatia nawiązuje do obecności kogoś takiego w bliskim otoczeniu, kto rozumie twój świat, uprawomocnia twoje uczucia. Czy twoi rodzice rozumieli cię? Czy byli wrażliwi na twoje uczucia? Czy mogłeś im się zwierzyć, gdy miałeś problem? Czyli byli zainteresowani tym, co miałeś do powiedzenia? Czy omawialiby z tobą własne uczucia, gdybyś poprosił? Czy mogli się z tobą porozumieć? I w końcu opieka to zapewnienie siły, kierunku i nadzoru” (Jeffrey Young).

Oprócz rodziców, dla dziecka ważne są też więzi społeczne – z rówieśnikami i całym światem zewnętrznym. Poprzez przyjaźnie i należenie do jakiejś grupy, dziecko potwierdza swoją akceptację i ważność. Jeśli dziecko i/lub jego rodzina w jakiś sposób odstaje od otoczenia – ze względu na wygląd, rasę, orientację seksualną, wyjątkowe uzdolnienia, wyznanie, status społeczny, poziom wykształcenia, zasób materialny, częste przeprowadzki, alkoholizm – to może być mu trudniej nabrać umiejętności społecznych i tworzyć udane relacje z innymi osobami. Czuje wtedy samotność i odizolowanie, zamyka się we własnym świecie.

3. Potrzeba autonomii

Tej potrzeby nie znajdziemy w piramidzie Maslowa. Zapewne dlatego, że dorośli ludzie z definicji są autonomiczni – raczej nie potrzebują nakarmienia, ubierania, ochrony ze strony innych, są w stanie sami zadbać o siebie. Dzieci pod tym względem są bezbronne i ograniczone, co nie przeszkadza, by rozwijały własną niezależność na miarę swojego wieku i możliwości. Jakich dwóch błędów rodzice powinni unikać? Nadopiekuńczy rodzice trzymają swoje dzieci w zależności. Wzmacniają zachowania zależnościowe i zniechęcają do tych samodzielnych, tłamszą swoje dzieci, nie dając im wolności i nie wspierając nauki bycia samowystarczalnym. Rodzicom niewystarczająco opiekuńczym nie udaje się odpowiednio zadbać o swoje dzieci. Od najmłodszych lat ich dzieci radzą sobie same w świecie i funkcjonują na poziomie powyżej swego wieku. Takie dzieci sprawiają wrażenie, że są autonomiczne, ale w rzeczywistości mają silne potrzeby zależnościowe” (Jeffrey Young).

Balans polega na dawaniu dziecku wolności do eksplorowania świata oraz zapewnieniu swojej obecności w razie potrzeby. Dziecku powinno się pozwolić na samodzielnie podejmowanie małych decyzji i wyborów, bez krytyki czy dyskwalifikowania go. Czy twoi rodzice dawali ci wybór w kwestii jedzenia, ubioru i sposobu spędzania czasu? Dialog z dzieckiem jest niezbędny, by poznać jego zdanie czy preferencje i wspólnie uzgodnić, co robimy. Gdy rodzice trzymają w sobie ogromną ilość lęku i niepokoju i mają ochotę chronić dziecko przed wszystkimi niebezpieczeństwami, dziecko to wyczuwa i przyjmuje.

4. Potrzeba poczucia własnej wartości

U Maslowa – potrzeba szacunku i uznania. Z moich obserwacji dorosłych wynika, że to najbardziej i najczęściej niezaspokojona potrzeba w dzieciństwie. Albowiem największą sztuką jest kochać swoje dziecko miłością bezwarunkową. Kochać za sam fakt bycia, istnienia. Bo nie musi nic robić, żeby być wartościowe; ono już takie się urodziło. Jeśli są jakiekolwiek warunki – posłuszne zachowanie, dobre oceny w szkole, wysokie osiągnięcia w jakiejś dziedzinie – dziecko to wyczuwa i uczy się, że trzeba zasługiwać na miłość i uznanie innych. Aby rozwinęło się zdrowe poczucie własnej wartości, dziecko nie może być stale krytykowane, zawstydzane, karane, porównywane i zmuszone do sprostania wysokich wymagań. Czy zamiast tego czułeś się szanowany, ceniony i chwalony? W zdrowym domu jest przestrzeń na okazywanie swoich słabości (np. płaczu, mimo bycia chłopcem), wrażliwości, nieporadności i lęków – na bycie autentycznym i nadal akceptowanym. Takie dziecko jest świadome zarówno swoich zalet, umiejętności i osiągnięć, jak i słabszych punktów i niepowodzeń. Nie boi się popełniać błędów, jest wspierane i zachęcane do wielokrotnych prób.

6 potrzeb dziecka

5. Potrzeba autoekspresji

Dopiero, jak zostaną zaspokojone wymienione wyżej cztery podstawowe potrzeby, stworzy się u dziecka miejsce na autoekspresję, u dorosłych – samorealizację. Zasadniczą wartością jest tu dawanie dziecku wolności, bo pomimo swojej zależności od rodziców jest ono od początku oddzielną jednostką, a nie bezosobową maszyną do wykonywania czyichś poleceń. Czy twoi rodzice stale cię kontrolowali i próbowali zarządzać twoim czasem? Czy miałeś prawo się nie zgadzać lub odmówić wykonania jakiejś prośby rodziców? Czy miałeś przestrzeń na nudę i nicnierobienie? Czy mogłeś wyrażać swoją złość? Czy twoje prawa i potrzeby były respektowane, a może nauczono cię, że inni ludzie zawsze są ważniejsi od ciebie?

Dorośli mają nieprawdopodobnie duży problem ze zrozumieniem egocentrycznej natury dzieci, próbują za wszelką cenę ją zdusić: „Musimy pozwolić dzieciom być egoistami – mającymi pełną swobodę zaspokajania własnych dziecięcych zainteresowań. Gdy indywidualny interes dziecka koliduje z interesem społecznym, wtedy należy przyznać pierwszeństwo jego indywidualnemu dobru” (Alexander S. Neill, twórca szkoły Summerhill). Paradoksalnie właśnie wtedy dziecko wyrośnie na dojrzałego, szczęśliwego człowieka, chętnego do zatroszczenia się również o innych. Obsesyjnym egoistą staje się tylko ten, którego pragnienia nigdy nie zostały uznane i spełnione. Z kolei kiedy w domu panuje kult sukcesu i perfekcji, dziecko czuje presję spełniania wysokich standardów i nie może pozbyć się uczucia niepokoju. Zaczyna żyć zadaniami.

6. Potrzeba realnych ograniczeń

To druga potrzeba, niewystępująca w hierarchii potrzeb Abrahama Maslowa. Zapewne dlatego, że dorośli sami ustalają własne granice i muszą przestrzegać prawa oraz zasad danego środowiska. Dziecko potrzebuje dojrzałego przywództwa – ani kompletna samowola, ani zbyt sztywne reguły nie służą prawidłowemu rozwojowi dziecka. Małe dzieci chyba zawsze badają granice: mogą spróbować uderzyć tatę, by zobaczyć, co się stanie, sprawdzają, na ile mogą postawić na swoim. Rozwścieczone, złośliwe i kapryśne „bachory”, które tarzają się po podłodze i wykrzykują, jak bardzo nienawidzą mamy, która nie chce im kupić kolejnej zabawki, nigdy takie się nie urodziły, to rodzicom lub dziadkom możemy podziękować za nadmierną pobłażliwość i słabe ograniczenia. Gdy rodzice na wiele sposobów rozpieszczają i pobłażają swoim dzieciom, to wychowują małe księżniczki i małych księciów, którzy kontrolują własnych rodziców.

Uczymy się też przez modelowanie: „Kiedy dorośli nie mogą się sami kontrolować, nie będą też kontrolować dzieci. To dzięki samokontroli rodziców sami uczymy się kontrolować. Robimy sobie to, co było robione nam. Kiedy mamy rodziców, którzy zapewniali jasne, konsekwentne i odpowiednie ograniczenia, wtedy uczymy się odnosić je do siebie. Pacjenci wychowani bez ograniczeń przeważnie nie uczą się idei wzajemności. Twoi rodzice nie nauczyli cię, że aby coś dostać, musisz dać coś w zamian. Raczej przekazywali ci informację, że będą się tobą opiekować, a ty nic nie musisz robić w zamian” (Jeffrey Young). Warto uczyć dzieci tolerowania frustracji i odkładania gratyfikacji w czasie.

Morał

Po przeczytaniu tych sześciu punktów możesz stwierdzić, że wiele Twoich potrzeb dziecka nie zostało zaspokojonych. Spokojnie, da się wiele (choć nie wszystko) uratować, a na pocieszenie powiem, że mieścisz się w statystyce: większość ludzi nawet nie wie, że ma jakieś wyższe potrzeby poza jedzeniem, snem i tanią rozrywką.

A Ty? Zajmij się dla odmiany swoim zdrowiem psychicznym i napraw to, co rodzice zepsuli. No, chyba że bycie ofiarą to twój fetysz 😉

„Życiowa pułapka determinuje sposób, w jaki myślimy, czujemy, zachowujemy się czy odnosimy się do innych. Jest bodźcem spustowym, który aktywizuje intensywne uczucia złości, smutku czy niepokoju. Nawet w sytuacji, kiedy wydaje się, że mamy wszystko – pozycję społeczną, idealne małżeństwo, szacunek najbliższych, sukces zawodowy – bardzo często nie potrafimy się cieszyć życiem i być dumni z naszych osiągnięć” (Jeffrey Young).